• Wydanie nr 22/05/2019 z dnia 22 maja 2019 roku, ISSN 2392-215X

Dlaczego powinniśmy zablokować zakup ziemi rolnej przez cudzoziemców?

W tym artykule postaram się odpowiedzieć dlaczego cudzoziemcy nie powinni, w najbliższym czasie, mieć możliwości nabywania ziemi rolnej w naszym kraju.

Główną zaletą wszelkiej wolności gospodarczej jest to, że podmioty, które stoją po stronie popytu mają takie same możliwości w dostępie do dóbr. Oczywiście nie oznacza to, że każdy ma takie same możliwości nabycia wszystkich dóbr. Nie każdy może sobie pozwolić na zakup luksusowego samochodu, gdyż nie każdy dysponuje odpowiednią ilością gotówki. Wolny rynek daje każdemu jedynie mocno teoretyczną szansę nabycia wszystkich dóbr.

Dlaczego zatem powinniśmy ograniczyć, a nawet zablokować zakup ziemi przez cudzoziemców? Cudzoziemcy, szczególnie z zachodniej części Europy, mają znacznie większą siłę nabywcza w stosunku do obywateli polskich. Nie możemy z nimi konkurować na równych zasadach na rynku europejskim. Tu oczywiście pojawi się zarzut, że autor tekstu prezentuje mocno komunistyczny pogląd, że każdy musi mieć po równo. Oczywiście to nieprawda.

W pierwszej kolejności trzeba odpowiedzieć sobie na proste pytanie skąd wzięła się tak przepastna różnica w możliwościach nabywczych obywateli polskich i obywateli "starej unii". W linii prostej wzięła się ona stąd, że po II Wojnie Światowej przywódcy państw europejskich oddali Polskę w sowiecką strefę wpływów. Polacy przez dziesiątki lat nie mieli możliwości rozwijać się na tym samym poziomie co obywatele państw Europy zachodniej.

Dla zachowania wolnego rynku Polska musi zabronić na wiele lat możliwość nabywania ziemi rolnej przez cudzoziemców, do momentu, w którym np. polskich rolnik będzie miał potencjalnie taką samą możliwość nabycia ziemi w Holandii, jak holenderski rolnik w Polsce. Na wolnym rynku wszyscy muszą mieć potencjalnie taką samą możliwość nabyci danego dobra. Powtórzę jeszcze raz, nie oznacza to, że każdy musi mieć taka samą ilość pieniędzy, oznacza to jedynie tyle, że każdy podmiot na rynku ma (lub miał) taką samą możliwość rozwoju i osiągnięcia sukcesu np. finansowego.

W Polsce obywatele byli tłamszeni przez władze komunistyczne tylko z tego powodu, że możni państw zachodu w pewnym momencie zdecydowali przy przysłowiowym zielonym stoliku, że znajdziemy się za żelazną kurtyną, czyli na finansowym i gospodarczym marginesie świata. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie znaleźliśmy sie tam ze względu na własne zaniechania, czy sympatie ideologiczne, a jedynie ze względu na decyzję kilku światowych przywódców. Na zakończenie tych rozważań warto wczytać się słowa napisane przez papieża Jana Pawła II w encyklice Centesimus annus (ogłoszona 1991 roku):

"Dla niektórych krajów Europy rozpoczyna się w pewnym sensie dopiero teraz prawdziwy okres powojenny. Radykalna reorganizacja gospodarki do niedawna skolektywizowanej stwarza problemy i wymaga wyrzeczeń porównywalnych z tymi, które po drugiej wojnie światowej podjęły kraje zachodniej Europy dla dokonania własnej odbudowy. W obecnej trudnej sytuacji inne narody powinny solidarnie wspierać byłe kraje komunistyczne. Oczywiście, one same muszą się stać pierwszymi twórcami własnego rozwoju; trzeba jednak im to w sposób racjonalny umożliwić, co z kolei wymaga pomocy innych krajów. Zresztą, aktualne trudności i niedostatek są skutkiem historycznego procesu, w którym kraje te były często przedmiotem, a nie podmiotem, a zatem ich sytuacja nie jest wynikiem wolnego wyboru czy popełnionych błędów, lecz narzuconego przemocą ciągu tragicznych wydarzeń historycznych, które uniemożliwiły im pójście drogą gospodarczego i obywatelskiego rozwoju.

Pomoc ze strony innych krajów, zwłaszcza europejskich, które uczestniczyły w tej samej historii i ponoszą za nią odpowiedzialność, jest wymogiem sprawiedliwości. Leży to jednak również w interesie Europy i służy jej ogólnemu dobru. Europa bowiem nie będzie mogła żyć w pokoju, jeśli pojawiające się, jako następstwo przeszłości, różnego rodzaju konflikty zaostrzą się na skutek gospodarczego chaosu, duchowego niedosytu i rozpaczy".