Wydanie nr 16/03/2026 z dnia 16 marca 2026 roku, ISSN 2392-215X

Rosyjskie drony a polska gospodarka – czy strach wyhamuje konsumpcję i biznes?

Rosyjskie drony a polska gospodarka – czy strach wyhamuje konsumpcję i biznes?

Autor: opracowanie własne na podstawie publikacji „Rzeczpospolita”, Urszula Zielińska, 10.09.2025 r.

Atak około dwudziestu rosyjskich dronów na polską przestrzeń powietrzną w ubiegłym tygodniu wywołał krótkotrwałe zawirowania na rynku finansowym. Warszawska giełda, a wraz z nią największe spółki notowane na WIG20, doświadczyły spadków. Również złoty chwilowo osłabił się względem dolara i euro. Choć sytuacja została szybko opanowana, incydent stał się punktem odniesienia dla makroekonomistów, którzy próbują odpowiedzieć na pytanie: jak wzrost zagrożenia wojennego może wpłynąć na polską gospodarkę i zachowania konsumentów?

Reakcja rynku kapitałowego

Pierwsze godziny handlu po „nalocie dronowym” przyniosły wyprzedaż wielu spółek. Jednak nie wszystkie przedsiębiorstwa ucierpiały w takim samym stopniu. Inwestorzy chętnie sięgali po walory firm związanych z obronnością, takich jak Protektor, Lubawa, ZREMB czy Arlen. Notowania rosły również w przypadku koncernów paliwowych, na czele z Orlenem.

Co ciekawe, dość szybko odbiły także akcje dużych spółek konsumpcyjnych – m.in. LPP i CCC. Pomogły im nie tylko wcześniejsze wyniki sprzedażowe z okresu „back to school”, lecz także efekt skali – rozbudowane zaplecze logistyczne i dystrybucja pozwalają takim firmom skutecznie reagować na kryzysowe sytuacje.

Wzrosty zanotowały też wybrane spółki farmaceutyczne, choć – jak zauważają analitycy – w tym przypadku nie ma jednoznacznego czynnika tłumaczącego ich zwyżki.

Konsumenci zachowują spokój

W odróżnieniu od lutego 2022 roku, kiedy wybuch pełnoskalowej wojny w Ukrainie wywołał kolejki na stacjach paliw, masowe zakupy żywności i pustoszenie półek w sklepach, obecnie nie obserwuje się podobnych zjawisk.

Przykładowo, wschodnie stacje Orlenu pracowały w ostatnich dniach bez zakłóceń, a w Lublinie – pomimo alarmów – odbywał się Europejski Festiwal Smaku z tłumami odwiedzających.

Nic się nie dzieje. To nie to samo, co trzy lata temu – relacjonowała obsługa stacji benzynowej w Dynowie na Podkarpaciu.

Co prognozują ekonomiści?

Eksperci uspokajają, że epizodyczne incydenty militarne mają ograniczony wpływ na gospodarkę w długim okresie.

Arkadiusz Balcerowski z mBanku wskazuje, że krótkoterminowo może dojść do impulsywnych zakupów paliw czy żywności o długim terminie przydatności, ale efekt ten szybko wygasa. Podobnie było w marcu 2022 roku, kiedy sprzedaż paliw wzrosła skokowo o ponad 15 proc., lecz już w kolejnych miesiącach sytuacja się ustabilizowała.

Agata Filipowicz-Rybicka, główna ekonomistka Alior Banku, dodaje, że polscy konsumenci przyzwyczaili się do życia w cieniu wojny. Choć zdarzają się incydentalne zachowania, takie jak wypłata większej gotówki czy zakupy artykułów higienicznych na zapas, nie powinno to w istotny sposób zaburzyć sprzedaży detalicznej. Wręcz przeciwnie – może nawet okresowo zwiększyć popyt na wybrane produkty.

Z kolei ekonomiści wskazują, że rynek niszowych dóbr, takich jak sprzęt survivalowy czy broń czarnoprochowa, może odnotować chwilowe wzrosty, jednak ich udział w całej konsumpcji jest zbyt mały, aby wpłynąć na makroekonomiczne wskaźniki.

Gospodarka w cieniu ryzyka

Wnioski ekspertów są zgodne: o ile rynek finansowy reaguje szybko i nerwowo na wydarzenia militarne, o tyle gospodarka realna i konsumenci zachowują dużo większą odporność. Długotrwałe osłabienie koniunktury mogłoby nastąpić dopiero w sytuacji eskalacji konfliktu i realnego zagrożenia bezpieczeństwa mieszkańców.

Na razie jednak – jak zauważają analitycy – polska gospodarka funkcjonuje względnie stabilnie, a reakcje konsumentów są znacznie spokojniejsze niż w 2022 roku.

📌 Źródło: Artykuł Urszuli Zielińskiej, „Rzeczpospolita”, 10.09.2025 r., uzupełnione o analizy własne.