Wydanie nr 20/01/2026 z dnia 20 stycznia 2026 roku, ISSN 2392-215X
Wojna handlowa, którą Donald Trump rozpoczął w czasie swojej prezydentury, polegająca na podnoszeniu ceł wobec Chin i innych partnerów handlowych, wzbudziła ogromne kontrowersje w świecie polityki i ekonomii. Z jednej strony była krytykowana jako działanie protekcjonistyczne, sprzeczne z zasadami wolnego handlu, z drugiej – uznawana za próbę wyrównania niekorzystnego bilansu wymiany handlowej Stanów Zjednoczonych.
Adam Smith, ojciec ekonomii i autor „Bogactwa narodów”, podkreślał, że wolny handel sprzyja rozwojowi gospodarczemu, ponieważ każde państwo powinno specjalizować się w tym, co robi najlepiej. Według Smitha, bariery celne ograniczają wymianę dóbr, a w konsekwencji – obniżają dobrobyt społeczeństw.
W tym świetle decyzje Trumpa stoją w sprzeczności z teorią Smitha. Jednak prezydent USA argumentował, że cła nie są atakiem na wolny handel, lecz narzędziem walki z niesprawiedliwymi praktykami i nieuczciwą konkurencją.
Ronald Reagan, znany z liberalizacji gospodarki i deregulacji, również stosował cła w wybranych sektorach. Przykładem jest ochrona amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego przed konkurencją japońską w latach 80. Reagan pokazał, że nawet zwolennik wolnego rynku może wprowadzać czasowe bariery, jeśli uzna je za konieczne dla utrzymania równowagi gospodarczej.
W tym sensie działania Trumpa wpisują się w pewną tradycję amerykańskiej polityki handlowej, gdzie protekcjonizm bywa traktowany jako narzędzie negocjacyjne.
Najważniejszym argumentem Trumpa była nierównowaga w handlu z Chinami – amerykański deficyt handlowy wynosił setki miliardów dolarów rocznie. Cła miały zachęcić firmy do powrotu z produkcją do USA i wyrównać warunki konkurencji.
Podnoszenie ceł było także sposobem nacisku na partnerów – zarówno Chiny, jak i Unię Europejską, aby renegocjować warunki wymiany handlowej.
Trump kierował swój przekaz do amerykańskiej klasy pracującej, dotkniętej skutkami globalizacji i przenoszenia fabryk do Azji. Polityka celna miała więc wymiar nie tylko ekonomiczny, ale i polityczny – wzmacniała poparcie wśród wyborców.
Patrząc przez pryzmat klasyków, Adam Smith stanowczo odrzuciłby protekcjonizm Trumpa, wskazując na jego szkodliwość dla globalnego dobrobytu. Ronald Reagan natomiast mógłby dostrzec w nim element pragmatycznej polityki, stosowanej w określonych warunkach jako środek nacisku i ochrony interesów narodowych.
Wojna celna Trumpa była ruchem kontrowersyjnym, ale zrozumiałym w kontekście nierównowagi handlowej USA. Można ją interpretować nie tylko jako protekcjonistyczny zwrot w polityce gospodarczej, ale także jako narzędzie negocjacyjne, mające na celu wyrównanie pozycji Stanów Zjednoczonych w globalnym handlu.